poniedziałek, 16 kwietnia 2018

KOBO PROFESSIONAL - korektor kamuflujący, podkład kamuflujący Camouflage oraz matujący Mattifying Liquid Foundation

hej, hej! Wiosna za oknem, piękne słońce i aż nie chciało mi się w tygodniu włączać komputera. Jednak zebrałam się w końcu, aby zrecenzować kilka nowości Kobo Professional, które testuję już 2 miesiące. A będą to recenzje płynnych podkładów w dwóch formułach oraz korektora kamuflującego.

KAMUFLUJĄCY PŁYNNY KOREKTOR



Zaczynamy od kamuflującego korektora, którego byłam najbardziej ciekawa, jeśli chodzi o nową linię kosmetyków Kobo Professional. Posiadam najjaśniejszy odcień - nr 204 Ivory. Ivory to bardzo ładny, naprawdę jaśniutki, żółtawy odcień. Bez domieszki różowych czy brzoskwiniowych tonów.
Nie utlenia, nie ciemnieje. Konsystencję ma gęstą, bardzo kremową. Już niewielka ilość wystarcza, aby zakryć wszelkie niedoskonałości. Używam go głównie pod oczy, choć w wyjątkowych przypadkach także na wypryski czy naczynka wokół nosa.
Kryje bardzo dobrze, może nie zapewnia 100% krycia we wszystkich przypadkach niedoskonałości, ale dla mnie wystarczające. Ładnie radzi sobie z naczynkami, które zakrywa idealnie. Cienie pod oczami mam niewielkie i z nimi radzi sobie także świetnie, jedynie drobne piegi i plamy pigmentacyjne delikatnie przebijają, ale to mi akurat nie przeszkadza. Z wypryskami bywa różnie.

Utrwalam go zawsze delikatnym pudrem mineralnym i co do trwałości absolutnie nie mam zastrzeżeń. Nie warzy się*, nie zbiera się w zmarszczkach, nie podkreśla suchych skórek itp. Nie wysusza skóry. Nie migruje w ciągu dnia, praktycznie do momentu demakijażu pozostaje w niezmienionej formie.

* jedynie w strefie T, np. na skrzydełkach nosa czasami się warzy, jednak w pozostałych partiach twarzy prezentuje się idealnie

Opakowanie jest proste i bardzo mi się podoba. Minimalistyczne, ale ładnie się prezentuje.
Napisy się nie ścierają, co dla estetów jest ważne ;)


Swatche zrobione w słońcu, ale najlepiej oddawały kolory korektora oraz podkładów.


PODKŁADY PŁYNNE


Podkłady zamknięte są w szklanych butelkach. Proste, elegancko się prezentujące. Bardzo poręczne butelki z higienicznymi pompkami. Pojemność to 30 ml. I wszystko byłoby idealne, gdyby nie te wiecznie spadające z nich zatyczki. Kompletnie się nie trzymają, najmniejszy ruch sprawia, że zlatują. Wszystkie musiałam pozaklejać...


KOLORY
Podkłady płynne występują w 2 formułach: kamuflującej (Camouflage) oraz matującej (Mattifying). W każdej z formuł jest dostępnych 5 odcieni. Warto wspomnieć, że najjaśniejsze odcienie z gam (701 i 801) są naprawdę jasne i stworzone dla porcelanowych cer. Nareszcie, aż chciałoby się rzec. Wcześniejszych podkładów przez zbyt ciemne odcienie nawet nie miałam jak przetestować.

Posiadam 2 odcienie z formuły matującej:
701 Porcelain - bardzo ładny, jaśniutki odcień, delikatnie żółty, bez różowych i pomarańczowych tonów
704 Light Beige - klasyczny jasny beż, opalony odcień dla jasnych, ale delikatnie opalonych karnacji
oraz 2 odcienie z formuły kamuflującej:
801 Light Porcelain - bardzo jasny odcień dla prawdziwie porcelanowej cery, delikatnie żółty, bez różowych i pomarańczowych tonów
804 Rose Beige - ładny, jasny odcień beżu, wbrew nazwie bez różowych tonów, będzie pasował większości słowiańskim buźkom

UTLENIANIE
Zanim napiszę o ich kryciu i trwałości, muszę zwrócić uwagę na to, że najjaśniejsze odcienie z obu tych formuł są zupełnie różne. 701 z formuły matującej jest ciemniejszy od 801 z formuły kamuflującej. W ogóle podkłady Camouflage są jaśniejsze i nie utleniają się tak mocno jak te matujące. Camouflage delikatnie, praktycznie nieznacznie się utleniają. Mattifying utleniają się nawet o jeden odcień stając się ciemniejsze (ale taki już urok matujących podkładów). Nakładając odcień 701 wyglądam początkowo jak gejsza, jednak po chwili ładnie scala się z kolorytem mojej cery. Jest to jasny odcień, jednak różni się od momentu aplikacji. Na to trzeba zwrócić uwagę i testując je w drogerii zostawcie je na ręce kilka minut zanim podejmiecie decyzję o zakupie.


KONSYSTENCJA
Podkład Camouflage ma lekką konsystencję, jednak w porównaniu do Mattifying odrobinkę ciężą. Mattifying jest płynniejszy i jeszcze lżejszy (widać to dokładnie nawet na swatchach wyżej).
Obie formuły jednak świetnie się aplikuje, błyskawicznie, bez smug i plam. Ich aplikacja to czysta przyjemność.
Kryją świetnie, obie formuły! Myślałam, że pomiędzy nimi będzie większa różnica w kryciu, ale są bardzo zbliżone. Pod tym względem polubiłam obie formuły.
Zarówno podkład Camouflage, jak i Mattifying błyskawicznie zastygają (choć Mattifying jeszcze szybciej przez swoją lżejszą i płynniejszą konsystencję).
Trzeba szybko je nakładać :) I ważne - przed aplikacją trzeba wstrząsnąć buteleczką!

TRWAŁOŚĆ 
Dzięki temu, że podkłady zastygają trwają na twarzy cały dzień w niemalże niezmienionej formie. Nie powodują jednak nieprzyjemnego uczucia ściągnięcia skóry.
Camouflage w strefie T niestety dość szybko sprawia, że się błyszczę.
Mattifying dłużej pozostaje matowy, jednak w porównaniu do Camouflage wypada dużo lepiej, jest dużo trwalszy przez to, że rzadziej sięgam po bibułki matujące czy chusteczki.
I choć podkład Camouflage bardzo polubiłam i uważam, że jest wręcz genialny (przebija Double Wear z Estee Lauder), tak wersja matująca Mattifying totalnie skradła moje serce.
Może nie mam całodziennego matu w strefie T, ale na to nie liczyłam. Przy mojej cerze mieszanej to niemożliwe.
Mattifying to przecudowny podkład i najlepszy jaki miałam, jeśli chodzi o płynne/kremowe podkłady drogeryjne (podkłady mineralne jednak zawsze będą u mnie na 1. miejscu).
Nie warzy się (zresztą Camouflage także tego nie robi), nie ściera się (pomimo 1-2 'odsączania' nadmiaru sebum w strefie T w ciągu dnia), nie zbiera się w zmarszczkach. Pięknie prezentuje się na twarzy.
Żaden z tych podkładów nie podkreśla suchych skórek, ani żadnych niedoskonałości cery.


Nie mam 'łatwej' cery, a pomimo tego podkłady podołały. Ubóstwiam obie formuły, jednak szczególnie polecam wersję matującą! Jest to cudowny podkład. Świetnie kryje, matuje cerę, a przy tym jest niezwykle trwały. Przetrwa w każdych warunkach pogodowych, a testowałam go w zimowe dni, jak i upalne. Mojego serca nie skradł Double Wear z Estee Lauder, ale zrobił to Mattifying Liquid Foundation z Kobo Professional. Świetny! Wraz z korektorem kamuflującym tworzy idealny duet.

Na koniec wspomnę, że podkłady mimo dobrego krycia nie tworzą maski. Prezentują się naturalnie. W ciągu dnia nie odczuwa się ich obecności na twarzy. Są prawie tak samo leciutkie jak podkłady mineralne, szczególnie matująca formuła.
Nie zapychają cery, ani w żaden negatywny sposób na nią nie wpływają.

Podkład kosztuje w cenie regularnej 39,99 zł / 30 ml, korektor kamuflujący 19,99 zł / 6 ml. Dostępne w Drogeriach Natura stacjonarnie oraz online.

Ciekawa jestem czy testowałyście już podkłady i korektory płynne z nowej serii Kobo Professional? Jak się sprawdziły? Macie je na swoich zakupowych listach?

10 komentarzy:

  1. kurcze z KOBO podkłądu jeszcze nie próbowałam, ostatnio skusiłam się na Catrice

    OdpowiedzUsuń
  2. Dokończę jeszcze kilka moich podkładów i skuszę się w końcu na ten! Już od dawna się nad nim zastanawiałam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy nie miałam z nimi do czynienia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. super , że 801 jest żółty, zawsze wybieram tą tonację

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam na liscie zakupow choc gorzej z mozliwoscia ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kolejny kryjący i jasny korektor:) tego jeszcze nie próbowałam:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Szukam tego korektora ale wszędzie wykupiony :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Muszę kiedyś koniecznie wypróbować tę serię :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kamuflujący bardzo polubiłam :) Za to korektor wydaje mi się zbyt suchy i jakoś mi nie pasuje pod oczy.. :/ Duuzy plus dla Kobo za jasne odcienie!

    OdpowiedzUsuń

Za każdy komentarz dziękuję! :)
Proszę o nie wklejanie linków do swoich blogów, komentarze z nimi nie zostaną opublikowane. To nie miejsce na reklamę.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...