piątek, 3 lutego 2017

BLEUET - Lekki krem antybakteryjny do cery tłustej i mieszanej

Jeszcze dwa miesiące temu nawet nie słyszałam o marce Bleuet, czego bardzo żałuję. W swojej ofercie mają lekkie kremy z mnóstwem naturalnych ekstraktów. Wszystkie z pięknymi składami. Używam w ostatnich tygodniach ich lekkiego kremu antybakteryjnego do cery tłustej i mieszanej, i to o nim króciutko dziś Wam opowiem.


 "Antybakteryjny krem matujący z ekstraktem z brzozy sprawdzi się w przypadku problematycznej cery tłustej i mieszanej. Stymuluje wydzielanie nadmiernego sebum, które jest przyczyną zatykania porów i powstawania zaskórników. Działanie antyseptyczne i oczyszczające zawdzięcza występującym licznym flawonoidom występujących w roślinie. Brzoza znana jest od wieków jako naturalny preparat działający przeciwzapalnie, hamuje rozwój bakterii trądzikowych i najistotniejsze działanie wykazuje w leczeniu chorób dermatologicznych. Z kory brzozy pozyskuje się betulinę i kwas betulinowy, które mają właściwości lecznicze, koją i zmniejszają zmiany skórne. Hypoalergiczny krem z ekstraktem z brzozy reguluje gospodarkę lipidową i wodną w skórze, która w przypadku cer tłustych często jest zaburzona. W połączeniu z witaminą B3 przeciwdziała powstawaniu zmian trądzikowych, zmniejszając zaczerwienie i podrażnienie często występujące w przypadku skóry tłustej i mieszanej."

Solidny, szklany słoiczek mieści naprawdę lekki, przyjemny krem. Wchłania się szybko, pozostawiając aksamitną, otulającą skórę warstwę. Nie jest to jednak typowy krem do mieszanej skóry, który wchłania się do matu. Czuć tutaj dużą dawkę nawilżenia, którą zapewnia m.in. olej ze słodkich migdałów czy masło shea. Nie brakuje w składzie całego bogactwa jakie dała matka natura... i to naprawdę w tym kremie czuć. Otula skórę, pielęgnuje ją do granic możliwości, odżywia jak tylko porządnie odżywić krem może.
Już po pierwszej aplikacji zauważyłam niezwykłą miękkość i delikatność skóry. Zapowiadało się bajkowo, obawiałam się tylko zapchania cery... Jednak niepotrzebnie.
Krem jest niezwykle delikatny, nie zapycha, nie podrażnia (nawet jeśli mamy jakieś drobne ranki itp.), w żaden negatywny sposób nie wpływa na cerę. Wręcz odwrotnie - koi wszelkie podrażnienia, przyspiesza gojenie niedoskonałości, leczy wręcz skórę.
Nie wzmaga wydzielania sebum, choć też nie wpływa na to, aby zniwelować ten problem.
Nie zauważyłam też niestety, aby zapobiegał powstawaniu nowych niedoskonałości (jednak od tego mam kwasy i absolutnie nie mam mu tego za złe).
Traktuję go jako typowy krem nawilżający i odżywiający skórę. Świetnie nawilża, odżywia, koi i goi skórę. Jak na jeden krem ma naprawdę świetne działanie.


Używam go tylko na noc (w ciągu dnia za mocno wzmaga wydzielanie sebum i warzy mi się na nim podkład mineralny). Jednak jako krem na noc cudownie się sprawdza. Dostarcza skórze odpowiednią dawkę nawilżenia, odżywienia. Rano skóra wygląda zdrowo i promiennie.
Zauważyłam też, że krem wpływa na rozjaśnienie świeżych przebarwień.

Zdecydowanie to mój ulubieniec w ostatnich tygodniach, a dzięki jego niezwykle dużej wydajności mogę się jeszcze nim cieszyć pewnie aż do końca zimy ;)
Na pewno skuszę się jeszcze na inny krem tej marki, a jest w czym wybierać.

Pojemność: 50 ml
Cena: 67 zł
Skład:


Znacie kremy Bleuet?
Jakiego kremu do twarzy używacie?

6 komentarzy:

  1. Nie słyszałam nawet o tej marce...

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam kiedyś próbki i powiem, że spisywały się całkiem dobrze więc zastanawiam się nad pełnowymiarowym opakowaniem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. zupełnie mi nieznana firma, chętnie bym przetestowała kremik od nich ale dla suchej cery :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Wydaje się być ciekawym kremem. Nie znam dobrze firmy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudny sklad i w ogole fajnie zapowiadajacy sie kosmetyk, ale patrzac na skladniki to az trudno mi uwierzyc, ze prodcent nie zagalopowal sie lekko z nazywaniem go "lekkim" ;)

    OdpowiedzUsuń

Za każdy komentarz dziękuję! :)
Proszę o nie wklejanie linków do swoich blogów, komentarze z nimi nie zostaną opublikowane. To nie miejsce na reklamę.