sobota, 26 listopada 2016

NACOMI - Peeling cukrowy z kawą | Olejek z nasion bawełny

Naturalne kosmetyki NACOMI to zdecydowanie moje odkrycie roku. Jeszcze z tak dobrymi, naturalnymi kosmetykami się nie spotkałam, szczególnie w tak niskich, przystępnych cenach (jak na tak świetny skład).
Tym razem przyjrzymy się ich peelingowi cukrowemu z kawą oraz olejkowi z nasion bawełny.



Od razu po otwarciu plastikowego słoiczka zachwyca niesamowicie apetyczny zapach kawy. Czuć jakby świeżo zaparzoną kawę z dużą ilością cukru. Słodko, aromatycznie. Mam słabość do kawy i mogłabym ją pić, wąchać, smarować się kosmetykami z jej użyciem non stop i jestem pewna, że nigdy mi się nie znudzi.

Peeling jest cukrowy jednak nie tylko drobinki cukru powodują podczas masażu złuszczanie martwego naskórka, ale także kawa, która w przeciwieństwie do cukru nie rozpuszcza się. Ma ona cudowne właściwości antycellulitowe, za to szczególnie ją cenię.
Peeling Nacomi to porządny zdzieraczek, a jak wiecie takie najbardziej lubię.
Dodatkowo w składzie zaraz po cukrze mamy masło shea, olejek makadamia i kokosowy, które nawilżają i odżywiają skórę. Na tyle dobrze sobie z tym radzą, że nie trzeba po jego użyciu stosować balsamów do ciała.
Skóra pozostaje niesamowicie gładka, przyjemna w dotyku, nawilżona i odżywiona.


Cudowny peeling, który działa tak jak powinien złuszczając martwy naskórek, wygładzając skórę i działając na nią także nawilżająco i odżywczo. A całość bez grama chemii. Same naturalne składniki.

Peeling kosztuje 16,53 zł za 100 g lub 31,35 zł za 200 g.


Olejek z nasion bawełny Nacomi stosowałam głównie na włosy i skórę głowy. Niestety uczulił mnie niedawno jeden z szamponów, który dodatkowo wywołał łupież. Postawiłam na porządne nawilżenie z użyciem naturalnych olei.
Olejek ten głównie polecany jest właśnie do włosów, więc uznałam, że to będzie strzał w dziesiątkę.
Stosowałam go zawsze wieczorem, wcierałam około 1 łyżki zarówno w skórę głowy jak i włosy na całej długości. Pozostawiałam olejek na całą noc. Rano jak zawsze myłam włosy.
Po kilku takich zabiegach skóra głowy odzyskała równowagę. Łupież zniknął. A włosy stały się niesamowicie miękkie, gładkie i lśniące jak nigdy dotąd. Odżyły, ale też zauważyłam, że szybciej rosną. Dlatego teraz przynajmniej raz w tygodniu porządnie wcieram olejek w cały skalp i włosy.
I choć nie przepadam za olejowaniem włosów, tak jego działanie zachęca mnie do tego typu zabiegów.
Olejek niestety nie pachnie, nad czym troszkę ubolewam, jednak działaniem rekompensuje on wszystko.

Dobrze się też sprawdza przy nawilżaniu ciała na bardzo suchych partiach ciała.

Choć jego pojemność nie jest duża - 30 ml - to wystarczył mi na ponad miesiąc. Kosztuje ok 10 złotych.
Dostępny jest także w 100 ml pojemności, która kosztuje 21 zł.

Miałyście już peeling kawowy Nacomi lub ich olejek z nasion bawełny?
Ciekawa jestem co sądzicie o tych kosmetykach? Jak się u Was sprawdziły?

13 komentarzy:

  1. ja mam cudowną wersję kokosową peelingu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam wersję pomarańczową jestem bardzo zadowolona. Ten kawowy też chętnie bym wypróbowała:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Peeling bardzo mnie zaciekawił. Chętnie go wypróbuje :)
    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam peeling pomarańczowy, był cudny, ale kawowy też zamierzam wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten peeling bardzo mnie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  6. miałam kiedyś ten peeling, ależ on pachniał kawą, i super złuszczał naskórek :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. uwielbiam oba produkty, peeling najbardziej:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ależ konsystencja tego peelingu, aj na taki bym się skusiła.

    OdpowiedzUsuń
  9. Peeling kawowy z maslem shea-uwielbiam!!!😊

    OdpowiedzUsuń

Za każdy komentarz dziękuję! :)
Proszę o nie wklejanie linków do swoich blogów, komentarze z nimi nie zostaną opublikowane. To nie miejsce na reklamę.