wtorek, 19 lipca 2016

BeGlossy - Beauty Festival (lipiec 2016) - prezentacja zawartości

Po czerwcowym świetnym pudełku BeGlossy przyszedł czas na edycję lipcową. Lipcowa edycja pod nazwą "Beauty Festival" na czas festiwali, których w tym pięknym wakacyjnym miesiącu nie brakuje. Pudełko tym razem jest z piękną obwolutą, pełną kolorów, które od razu poprawiają humor... Jednak po sprawdzeniu zawartości tego pudełka radość jest jeszcze większa. Od razu na wstępię muszę napisać, że jak dla mnie to najlepsze pudełko jakie miałam! :)
Ciekawi jesteście co się w nim znajduje?




Pudełko wypchane jest tym razem po same brzegi!



Najbardziej mnie mnie ucieszył krem do twarzy z kwasem laktobionowym YASUMI. W pudełko znalazła się duża 'miniatura', która ma aż 30 ml (pełnowymiarowe opakowanie ma 50 ml i kosztuje 125 zł).
Uwielbiam kremy z kwasami, mają one niesamowicie dobre działanie na moją mieszaną, skłonna do wyprysków cerę. Z kwasem laktobionowym jeszcze nie miałam do czynienia, jednak czytałam o jego cudownym działaniu i miałam na jesień kupić krem z nim w składzie. Cieszę się, że będę miała okazję go przetestować, jednak będzie on musiał zaczekać na jesień, ponieważ chcę się opalać i korzystać ze słońca (a po kwasach niestety nie wolno tego robić i trzeba unikać ekspozycji na słońce). Na pewno recenzja pojawi się na blogu.


Nigdy nie miałam do czynienia z suchym szamponem, choć chęć na jego przetestowanie miałam ogromne. W pudełku znalazł się pełnowymiarowy suchy szampon AUSSIE z nowej kolekcji (180 ml, które kosztuje 16,99 zł). Markę kojarzę z recenzji innych blogerek, jednak ja nigdy nie miałam z nią do czynienia.
Szampon dostałam w wersji Festival Fresh - pachnie kwiatowo, świeżo, bardzo ładnie. A jak działa? Przekonamy się! :)


Nie zabrakło w pudełku kolorówki, tym razem jest to czerwony lakier do paznokci CATRICE w odcieniu 18 Bloody Mary To Go. Przepiękna czerwień w chłodnej tonacji. O ile na dłoniach maluję pazokcie tylko lakierami hybrydowymi tak do stóp jeszcze używam klasycznych lakierów i właśnie najczęściej jest to czerwień. Z chęcią go przetestuję, tym bardziej, że kolor jest naprawdę przepiękny, mocno krwisty... Dla fanki horrorów idealny :D


Masło do ciała EFEKTIMA otrzymałam w wersji z olejem kokosowym (była jeszcze wersja z masłem shea). Shea już znam i bardzo polubiłam, także liczę, że kokosowa wersja przypadnie mi do gustu. Jednak jestem tego pewna, że tak będzie. To jedna z najlepszych serii maseł do ciała (a uwierzcie mi nie jestem maniaczką i wręcz nie lubię maseł do ciała - z małymi wyjątkami jakimi są między innymi masła Efektima).
W pudełku znalazła się miniatura 50 ml (pełnowymiarowe opakowanie ma 250 ml i kosztuje 15,99 zł).


W pudełku znalazł się także antybakteryjny żel do rak z kompleksem nawilżającym CLEAN HANDS. Jest to pełnowymiarowa tubka o pojemności 30 ml, która kosztuje 3,29 zł.
Ten żel także bardzo mnie ucieszył. Moje druga ksywa to 'bakteria', mam manię wręcz i odkażam wszystko wokół siebie wręcz nałogowo. Tego typu żele antybakteryje używam bardzo często, jednak tej marki jeszcze nie znam. Dobrze, że to tani żel, cos czuję, że bardzo się z nim polubię ;) Oby tylko nie wysuszał skóry.


Czymże by była kompleksowa pielęgnacja ciała bez kremu do rąk i stóp. One także znalazły się w pudełku.
Tym razem sa to maleńkie miniaturki kosmetyków marki EUBOS. Mamy tutaj krem do rąk oraz balsam do stóp. Nie ma napisanej pojemności kosmetyków na tych mini tubkach, jednak kremu do rąk jest ok 3ml, zaś balsamu do stóp ok 5 ml. Idealne na krótki wakacyjny wyjazd.
Marka jest mi totalnie nieznana jeszcze, jednak krem do rąk już polubiłam. Zaaplikowałam go 3 godziny temu i wciąż czuję niesamowitą gładkość i miękkość skóry. Nie pozostawia on tłustej warstwy, a jedynie ochronną, aksamitną warstwę. Zapowiada się ciekawie.


Dodatkowo 500 szczęściarzy w pudełku lipcowym znalazło pudełeczko z próbkami kremów do rąk i balsamów do ciała marki INDIGO.


Pudełeczko wydawało mi się malutkie, w sumie takie jest jednak skrywa ono mnóstwo przeróżnych próbek. Jestem nimi zachwycona. Z przyjemnością zużyję każdą z nich, tym bardziej, że to perfumowane cuda, które na pewno swoimi zapachami mnie zachwycą ;)


Czytałam o nich same pochlebne recenzje i aż się boję, że po testach zapragnę mieć je wszystkie w pełnym wymiarze ;)

Jako ambasadorka BeGlossy dostałam jeszcze coś smakowitego:

ehh no dobra, przyznam się...
to niestety nie pyszna babeczka do schrupania a muffinka do kapieli od Lawendowego Wzgórza. Czyż ona nie wygląda apetycznie?
Przez nią moja dieta poszła precz i w ramach pocieszenia zjadłam 2 eklerki :))))


Jak Wam się podoba lipcowe BeGlossy? Na chwilę obecną jest jeszcze dostępne, choć to zapewne ostatnie sztuki: KLIK
Dawno żaden box mnie tak nie zachwycił! Dla takiej zawartości warto zamówić subskrypcję ;)
Oby każda kolejna tak zachwycała, za co mocno trzymam kciuki.

11 komentarzy:

  1. Zawartość pudełeczka super, ale sam jego wygląd zachwycił mnie chyba najbardziej <3

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo fajna zawartość, też byłabym zadowolona

    OdpowiedzUsuń
  3. mnie też zauroczyła szata graficzna samego pudełka :) jestem ciekawa tego suchego szamponu

    OdpowiedzUsuń
  4. Ojjj - MUFFINKĘ z chęcią bym Ci podkradła :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Całkiem fajna zawartość :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo fajne jest to pudło! Ja jeszcze na swoje czekam, bo dzisiaj mnie cały dzień nie było w domu :/ Mam nadzieję, że jutro kurier wpadnie z prezencikiem :) Tylko kurde, co ja zrobię z kolejnym kremem do twarzy xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krem ma długi termin ważności ;) zdążysz użyć ;)
      Świetnie się zapowiada.

      Usuń
  7. Mnie najbardziej zaciekawił ten krem i sama z chęcią bym go przetestowała.

    OdpowiedzUsuń
  8. już sam wygląd pudełeczka zachęca do zakupu!:D

    OdpowiedzUsuń
  9. No zawartość jest bardzo udana ;)

    OdpowiedzUsuń

Za każdy komentarz dziękuję! :)
Proszę o nie wklejanie linków do swoich blogów, komentarze z nimi nie zostaną opublikowane. To nie miejsce na reklamę.